Polska wobec narastającej suszy
Wysokie temperatury, coraz większe parowanie i nierównomierne opady sprawiają, że wody w krajobrazie systematycznie ubywa, a skutki odczuwają już rolnicy, lasy i miasta.
O tym, dlaczego „deszczu jest za mało”, mimo że statystyki opadów nie zawsze pokazują dramatyczne zmiany, mówiła dr Kinga Kulesza z Instytutu Ochrony Środowiska – PIB w audycji Polskiego Radia „Gdzie znika woda? Polska wobec narastającej suszy”.
Tegoroczna wiosna w Polsce charakteryzuje się bardzo niskimi sumami opadów i rozwijającą się suszą meteorologiczną. Już pierwsze trzy miesiące 2026 roku były wyjątkowo suche – skumulowana suma opadów dla obszaru Polski spadła poniżej 5. percentyla względem okresu referencyjnego 1991–2020, co oznacza, że tak suche początki roku występują niezwykle rzadko. Szczególnie suchy był marzec – na większości obszaru kraju miesięczna suma opadów nie przekroczyła 10 mm, czyli wyniosła mniej niż 30% normy wieloletniej. Co istotne, również w poprzednich latach marzec był miesiącem suchym (2024) i bardzo suchym (2025), natomiast tegoroczny marzec został sklasyfikowany jako skrajnie suchy. Także kwiecień przyniósł bardzo niewielkie opady – w Opolu odnotowano jedynie 8 mm opadu, w Krakowie 13 mm, w Łebie 13 mm, w Mikołajkach 12 mm, a w Zamościu 12 mm. Średnia suma opadów dla Polski wyniosła 33 mm, podczas gdy średnia wieloletnia to 42 mm.
Przyczyny wiosennych susz w Polsce są złożone i wynikają zarówno z naturalnej zmienności atmosfery, jak i działalności człowieka. Warto pamiętać, że opady w Europie Środkowej, w tym w Polsce, w dużym stopniu pochodzą z wilgoci wyparowanej lokalnie i regionalnie. Oznacza to, że część deszczu, który spada nad Polską, wcześniej wyparowała z gleb, lasów, jezior i rzek znajdujących się w Polsce i krajach sąsiednich. Tymczasem od wielu lat systematycznie ograniczamy naturalne parowanie i retencję wody poprzez uszczelnianie powierzchni w miastach, melioracje pól uprawnych i lasów oraz osuszanie terenów podmokłych. Mniejsze parowanie oznacza mniej wilgoci trafiającej do atmosfery, a w konsekwencji mniej chmur i opadów.
Istotną rolę odgrywa także tzw. pośredni efekt aerozolowy. W atmosferze znajduje się coraz więcej aerozoli, które pełnią funkcję jąder kondensacji dla kropelek chmurowych. Gdy jąder kondensacji jest bardzo dużo, w chmurach powstaje większa liczba drobnych kropelek zamiast mniejszej liczby większych. Utrudnia to proces łączenia się kropelek (koalescencji), a tym samym zmniejsza prawdopodobieństwo wystąpienia opadu. Dodatkowo część aerozoli, szczególnie silnie absorbujących promieniowanie, takich jak sadza (black carbon), może prowadzić do ogrzewania i częściowego odparowywania chmur. W efekcie w atmosferze obserwujemy coraz więcej wilgoci w postaci pary wodnej, ale nie przekłada się to automatycznie na większe sumy opadów.
W tym roku szczególnie ważnym przyczynkiem do powstania i utrzymywania się suszy były także warunki cyrkulacyjne nad półkulą północną. Na początku roku doszło do rozpadu wiru polarnego, co spowodowało silne rozfalowanie prądu strumieniowego (jet streamu) i utrwalenie wzorców cyrkulacji południkowej. Skutkiem były zarówno fale chłodu związane ze spływem arktycznego powietrza nad umiarkowane szerokości geograficzne, jak i napływy bardzo ciepłego powietrza nad daleką północ. Tego typu sytuacje sprzyjają powstawaniu tzw. blokad atmosferycznych, czyli długotrwałemu utrzymywaniu się podobnego typu pogody. W styczniu, lutym i marcu nad Polską dominowała cyrkulacja z kierunków południowych i południowo-wschodnich oraz sytuacje bez wyraźnej adwekcji powietrza, podczas gdy zwykle o tej porze roku dominują wilgotne masy powietrza napływające znad Atlantyku z kierunków zachodnich i północno-zachodnich. Ograniczony dopływ wilgotnego powietrza był jedną z głównych przyczyn bardzo małych sum opadów.
Suszę dodatkowo pogłębiają obserwowane zmiany klimatu. Rosnąca temperatura powietrza zwiększa parowanie z gleby, roślin i zbiorników wodnych, co przy podobnych sumach opadów prowadzi do coraz bardziej ujemnego bilansu wodnego. Coraz większym problemem staje się również brak trwałej pokrywy śnieżnej zimą. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu śnieg stanowił ważny magazyn wody, który zasilał glebę i rzeki podczas wiosennych roztopów. Obecnie zimy są coraz częściej bezśnieżne lub śnieg utrzymuje się bardzo krótko, przez co już na początku wiosny dostępne zasoby wodne są ograniczone.
Polska należy do krajów o stosunkowo niewielkich zasobach wodnych, dlatego właściwe gospodarowanie wodą, szczególnie wodą opadową, staje się coraz ważniejsze. Skutki suszy są widoczne przede wszystkim w rolnictwie oraz w ekosystemach leśnych, gdzie wzrasta ryzyko pożarów. Problem dotyczy jednak również ekosystemów wodnych. Przykładem może być katastrofa ekologiczna na Odrze w 2022 roku, która była związana m.in. z bardzo niskim stanem wody i wysoką temperaturą („przyducha”). Długotrwały niedobór opadów może także prowadzić do trwałego obniżania poziomu wód podziemnych, co w przyszłości może stanowić jedno z najpoważniejszych wyzwań środowiskowych w Polsce.
Link do audycji:
https://polskieradio24.pl/artykul/3688352,gdzie-znika-woda-polska-wobec-narastajacej-suszy